... ... ... ... ... ... FAQ Napisz do mnie
Banner - Strona genealogiczna rodziny Jaworskich i rodzin zwišzanych
 Home
Bookmark and Share

O pochodzeniu rodów Jaworski, Ilnicki i Tureckich mówi też

WŁADYSŁAW PULNAROWICZ

w

"U źródeł Sanu, Stryja i Dniestru. (Historja powiatu turczańskiego)":

U żródeł Sanu, Stryja i Dniestru "Turka wraz z całą okolicą od Starego Sambora począwszy, aż po Beskid, do polowy XV. stulecia, stanowiła zupełnie nie zamieszkałe, dzikie, leśne pustkowie. Było to jedno morze lasów, z którego jak wyspa wystawały siniejące w oddali szczyty Beskidu.
Niezgłębione obszary leśnej puszczy pełne były zwierzyny, dziś rzadkiej, albo już całkiem zaginionej, a której ślad pozostał tutaj w nazwaniach niektórych miejscowości.
Turka sama bierze swą nazwę od pierwotnych mieszkańców tych puszcz, mianowicie od turów, a nie od Turków jak niektórzy sądzą. To samo pochodzenie nazwy mają i inne wsie okoliczne, i tak: Tureczki niżne, Tureczki wyżne, oraz wieś Turze w sąsiednim starosamborskim powiecie. Inne okoliczne osiedla nazwę swą wywodzą również, albo od zwierząt zamieszkujących tę puszczę, albo od drzew, które na tę puszczę się składały.
Od bobrów zabudowujących swemi misternie skonstruowanymi pałacami przybrzeża i dopływy Sanu - wzięła nazwę wieś Boberka, od łosiów otrzymał nazwę Łosiniec, od żubra przysiółek wsi Hołowsko, - Zubrzyca, od sokołów - Sokoliki, od wilków Wołcze. Od rozmaitych drzew składających się na tutejsze lasy mają nazwy wsie: Jawora, Jasionka masiowa, Jasionka sieciowa, Jasienica zamkowa, Bukowiec, Smereczka, Tarnawa niżna, Tarnawa wyżna, Lipie, Jabłonka dubowa, chaszcze - zarośla dały nazwę Chaszczowowi, a od szumiących lasów przybrał nazwę Szumiacz.
Na puszczę turczańską składały się przeważnie świerki i jodły, na wzniesieniach gór u stóp Połonin w wielkiej masie buki, w Jaworze i w lasach Zubrzycy duże drzewostany jaworów, a niżej rozrastały się jasiony, modrzewie a to wszystko podszyte gęsto leszczyną, olchą i innemi krzewami, a porą jesienną okraszała zieleń lasów jarzębina swemi czerwonemi jagodami.
Człowiek w te strony nie zapędzał się, starczyły mu lasy u stóp Karpat. Jeżeli go zagony tatarskie zmuszały do ucieczki w miejsce niedostępne, a więc w lasy karpackie, to tu niedługo przebywał. Po przejściu wrażej nawały powracał z puszczy w której szukał schronienia z dobytkiem, jaki mu się udało uratować i na zgliszczach swego domostwa zaczynał odbudowywać swe gospodarstwo."
"Najdalej ku turczańskiej puszczy i ku granicy węgierskiej był wysunięty Stary Sambor, wówczas tylko Samborem nazywany. Sambor ten został w roku 1241 zniszczony doszczętnie przez Tatarów. Mieszkańcy tego miasta, którzy po odejściu Tatarów powrócili z puszcz, nie osiedli z powrotem na ruinach Sambora, lecz poszli z biegiem Dniestru i o dwie mile poniżej, w miejscu gdzie istniała wieś Pohonicz, założyli nową osadę, którą Nowym Samborem nazwali.
Sambor nowy istniał jako wieś do roku 1390 to jest do czasu kiedy Spytko z Melsztyna założył tam miasto na prawie magdeburskiem. Organizacją miasta zajął się niejaki Henryk były wójt z Łańcuta, który od Spytka nabył wójtostwo w Samborze za 80 grzywien monety pragskiej. Spytko z Melsztyna, który cały obwód samborski otrzymał od króla Władysława Jagiełły odnowił ponadto wiele innych miast i wsi, a także zakładał i nowe, budował kościoły, z agospodarowywał wielkie przestrzenie pustej dotąd ziemi."
"W drużynie Spytka Melsztyńskiego wśród rycerstwa polskiego służyli rycersko także i Wołosi - Rumuni, na równi z rdzennie polskiem wojskiem staczając boje z Tatarami i Krzyżactwem. Dzielnie walczyli Wołosi pod królem Jagiełłą (Malborg, r. 1422).
Wołosi ci mieli wkrótce odegrać w tutejszych stronach bardzo ważną rolę jako czynnik kolonizacyjny. Bardzo wielu z pośród Wołochów za zasługi położone w walkach w obronie granic Polski pod wodzą samego króla, lub wodzą takich rycerzy jak Spytko, otrzymywało prócz wszelkich godności, herbu i prerogatyw równych polskiej szlachcie, także i znaczne obszary ziemi."
"Jednym z wojowników wołoskich na służbie polskiej był Wołoch przybyły z Siedmiogrodu, który za dzielne usługi rycerskie otrzymał duże obszary ziemi, obejmujące część dzisiejszego powiatu turczańskiego. Jemu to i jego trzem synom nadał w roku 1431 król Władysław Jagiełło przywilejem wydanym w Medyce, prawem dziedzicznem Turkę i należące do dóbr królewskich pustkowia leśne nad rzeką Stryjem, u granicy węgierskiej położone, a to, jak się wyraża przywilej, by zasługi w obronie Polski i króla w niepamięć nie poszły i żeby rycerz, który przy boku króla tak dzielnie stawał, należycie był wynagrodzony, a i w przyszłości królowi był posłuszny i jawił się w każdej potrzebie.
Przywilej nadawczy obowiązywał obdarowanego i jego sukcesorów do służenia królowi Jagielle i jego następcom w każdej wojennej ekspedycji z czterema łucznikami i w dziesięć koni."
"Niezawiedli króla obdarowani tak szczodrze rycerze. Jak Piastom służąc pod wodzą oddanego królowej Jadwidze Spytka z Melsztyna, tak też wiernie służyli Jagiellonom. Gdy król Władysław później nazwany Warneńczykiem w r 1444. wybiera się na Turków, jest wśród jego rycerstwa Janko z Turki (pisze się de Thurca). W wielkich zapewne był Janko u króla łaskach i znaczne musiał mieć zasługi, kiedy mu król przywilejem wydanym w Waradynie na Węgrzech nadaje obszar ziemi położony nad Sanem o powierzchni 3 mil kwadratowych, ciągnący się od rzeczki zwanej Bukowiec wpadającej do Sanu, aż do granic wsi Żurawin. Przy wydaniu tego przywileju w Waradynie byli obecni: Łukasz z Górki wojewoda poznański, Hryćko Kierdej wojewoda podolski, oraz kasztelanowie: Mikołaj z Ossolina wojnicki, Jan Ligęza biecki i Mikołaj z Zakrzowa wiślicki, kanclerz koronny Jan z Koniecpola, oraz podkanclerzy koronny Piotr ze Szczekocin i 'Wojciech z Żychlina. Obszar ziemi, objęty przywilejem nosi podówczas nazwę Ternowe pole, i jest pustkowiem leśnem na którem później lokowane zostały przez Piotra Kmitę wojewodę krakowskiego wsie: Bukowiec, Sokoliki, Tarnawa niżna i wyżną, Dzwiniacz, Łokieć i Dydiowa. Ternowe pole bowiem sprzedał w r. 1469 Janko Turecki za 100 florenów węg. dziedzicom ze Stronnego. Tam pod Waradynem załatwia Janko z Turki i inne sprawy majątkowe, mianowicie uzyskuje od króla Władysława potwierdzenie przywileju pierwotnego nadania Turki i okolicy jego ojcu przez króla Władysława Jagiełłę w r. 1431.
Nie tylko zachowała się stara kopja przywileju wydanego przez Władysława Warneńczyka pod Waradynem, ale Tureccy nazwali także jeden z gruntów w Turce nad brzegiem Stryja, przy gościńcu samborskim położony - Waradynem, czem po wieczne czasy utrwalili i w pamięci potomnych, dar dobrego króla.
Powiat turczanski. Turka, Jawora i Ilnik na mapie. Synowie i wnukowie tych, którzy Turkę i całą okolicę turczańską od króla Jagiełły dostali, ci, którzy pozostali w Turce nazwali się Tureckimi, ci, którzy w Jaworze osiedli Jaworskimi, a ci, którzy w dziale Ilnik otrzymali poczęli się Ilnickimi nazywać. Ród tych pierwszych dziedziców Turki nadzwyczaj szybko się rozmnożył. W ciągu półtora stulecia tak się rozrodzili i rozdrobnili, że już ich znajdujemy nie tylko w Turce, Ilniku i Jaworze, lecz posuwają się dalej w górę rzeki Stryja zagospodarowując się coraz wyżej na darowanych im przez króla polskiego obszarach. Osiadają w Mielnicznem i wyżej w Komarnikach, tam kwitnie na wielką skalę prowadzony chów owiec, a stąd i nazwa Komarnik od szałasów owczarskich tak nazywanych. Dalej osiadają w Wysocku wyżnem, Matkowie, Mochnatem, i Iwaszkowcach przy samej granicy węgierskiej. Od niektórych tych miejscowości przybierają nazwiska tworząc nowe rody: Komarnickich, Wysoczańskich, Matkowskich. Rozradzają się szybko. Naprzód kilku, później kilkunastu, kilkudziesięciu dziedziców jednej wioski, noszących jedno nazwisko i jednym herbem pieczętujących się - zmuszeni są dla odróżnienia się przybierać różne przezwiska tzw. przydomki, pochodzące bądź to od imion ojcowskich, bądź też od indywidualnych jakichś cech danego szlachcica lub rodziny.

Herb Sas DragHerb ich "Sas": w polu niebieskim półksiężyc złoty rogami w górę, na obu rogach gwiazdy, w pośrodku księżyca strzała ostrzem w górę; nad tarczą w hełmie rycerskim pięć piór strusich przewleczonych strzałą. Herbem tym pieczętuje się bardzo wiele rodów a wszystkie pochodzenia wołosko - rumuńskiego, które z Siedmiogrodu do Polski, dla służby rycerskiej przybyły. Historyk Długosz żyjący w tych właśnie czasach, kiedy król Jagiełło obdzielał ziemią swych rycerzy Sasem się pieczętujących, charakteryzuje ich jako prawdomównych, walecznych i silnych, mówi o nich że byli nieżądni dygnitarstw, ale pochopni do krwi wylania.
W turczańskim powiecie zamieszkuje bardzo dużo szlachty będącej potomkami wspomnianych rycerzy Jagiełłowych."
"Szlachta tutejsza służbę wojskową - rycerską, pełniła służąc w chorągwiach polskich królów i panów, albo też stawiać się na pospolite ruszenie w razie grożącego Rzeczypospolitej niebezpieczeństwa. Tutejsza szlachta stawiła się zwykle licznie. Tak n. p. w roku 1648 przeciwko nawale kozackiej stanęło 70 naszych Jaworskich. Po nich najliczniej jawili się sąsiedzi z samborskiego, Kulczyccy, dalej Bilińskich 26, Kruszelnickich ze S kolskiego 23, Matkowskich 19, Komarnickich 15, 14-tu Wysoczańskich, 13-tu Ilnickich i wiele innych z ziemi przemyskiej, ogółem tysiąc ludzi zbrojnych. W roku 1657 przeciwko grasującym bandom Rakoczego na wezwanie króla Jana Kazimierza stanęło przeszło 300 szlachty pod regimentem Jerzego Borysławskiego w połowie konnych, w połowie pieszych, i to w przeważnej cząści szlachta zaścianków naszego powiatu, i znów najwięcej Jaworskich, jest ich 66, Matkowskich 37, Ilnickich 33, Komarnickich 20 i inni.
Nie wszyscy z nich byli w stanie stawić się okazale, ze służbą, dobrze uzbrojeni i wyekwipowani. Wielu było takich, że wprawdzie konno i zbrojno przybywali do regimentu, ale na lichej szkapinie i z powiązanym muszkietem, lub nawet tukiem i pękiem strzał w sajdaku, a często pieszo i tylko z szabliną. Bo przecież z rozdrobnieniem rodów, szło i rozdrobnienie fortun, a stąd i niedostatek wkradał się do dworów i dworków naszej szlachty."
W innym miejscu pisze też m.in. o takich zwyczajach:
"W wieku XVI. a szczególnie XVII. zapisują akta grodzkie przemyskie wiele słynnych podówczas zajazdów. Niektóre zajazdy wypływały z ówczesnych prawnych zwyczajów. Kiedy to administracja rządowa za słaba, sądom brak odpowiednich organów do wykonywania zapadłych wyroków po procesach ciągnących się całymi latami, nieraz z pokolenia na pokolenie, - strona, która sprawę wygrała, musiała sobie sama wyrok wyegzekwować i zbrojnym zajazdem w obecności woźnego zastępującego starostę i delegowanych dwu ze szlachty, przy pomocy uzbrojonych krewniaków lub przyjaciół oraz służby, wchodzić w posiadanie wyprocesowanego gruntu. Takie zajazdy były prawnie dozwolone i przyjęte. Bardzo często jednak wyrok, który miał być zakończeniem przewlekłego procesu rujnującego nie jedną rodzinę szlachecką, stawał się początkiem nowej sprawy sądowej, bo przecież przy takim zajeździe nie obeszło się bez obrazy, guzów i krwi rozlania, a następnie oskarżeń, manifestów zgłaszanych przez obie strony do aktów grodzkich, gdzie zwykle sprawę, aż nazbyt drastycznie i z wielką grozą przedstawiano. A już zajeżdżającego, chociażby z wyrokiem w ręku stale nazywano przed księgami grodzkimi, opryszkiem, zbójcą i gwałcicielem, a równocześnie przeciwna strona tymi samymi epitetami obdarzała adwersarza, co skrupulatnie również w aktach zapisywano. To posłużyło niektórym badaczom przeszłości polskiej do podporządkowywania często nawet bardzo zacnych rodzin, pod miano band zbójeckich. Nie łatwo zresztą było się ustrzedz przed podobnym sądem, kiedy przez zbójców węgierskich napadnięty szlachcic, chcąc wyrządzone przez nich szkody sobie powetować, czepiał się i oskarżał o gwałt, napad i rabunek może nawet bardzo spokojnego sąsiada, który o tym napadzie nic nie wiedział, tylko dlatego, że wśród opryszków był jeden z poddanych tegoż sąsiada."
"W. Łoziński w "Prawem i lewem" nazywa Jaworskiego Jana Perkiewicza z Turki opryszkiem z powodu napadu na Szlichtinga, gdzie za Jaworskim staje wszystka szlachta w obronie na sejmiku wiszeńskim i oskarża właśnie Szlichtinga o najazd i złupienie dworu Jaworskiego. A sprawa się miała tak: Jan Jaworski Perkiewicz bardzo naraził się staroście samborskiemu Strzeleckiemu; ten wysyła przeciwko Jaworskiemu rotę niemiecką pod dowództwem Szlichtinga wraz z całą rzeszą łanników, wybrańców, krajników, sołtysów, wójtów tudzież mieszczan starosamborskich. Jaworskiego pojmano w jego dworze pod Jaworą, przyczem zabrano mu 520 dukatów, 304 talarów twardych, dużo srebra, złota, łańcuchy, 60 koni, i wielki zapas broni."
I dalej o potomkach rycerzy wołoskich:
"Po tylu wiekach, w żyłach tej szlachty pozostała do dnia dzisiejszego duma rycerska, animusz, chęć wybicia się ponad tłum wiejski, a także pociąg do pieniactwa, procesowania się, ciągania się po sądach, o byle głupstwo. Lubią polowania, marzeniem jest młodego szlachcica posiadać strzelbę. W dnie jarmarczne i świąteczne widzi się uwijających się na okolbaczonych koniach szlachciców, a szczególnie piękny widok przedstawiają w czasie świąt Bożego Narodzenia szeregi saneczek-żałubni o jednym koniu zdążających z różnych przysiółków rozległych wsi przy odgłosie dzwoneczków, na nabożeństwo ilu parafjalnej cerkwi.
Nie tylko pozory ale i fakta dowodzą, że szlachta ta nie jest słowiańskiego pochodzenia, Są to bowiem potomkowie rzymskich rycerzy, osiadłych na Wołoszczyźnie i Siedmiogrodzie skąd za czasów Ludwika węgierskiego i Władysława Jagiełły przenieśli się na południowe kresy polskie i osiedli na ziemiach nadanych im przez królów polskich za rycerskie usługi. Szlachta ta pieczętująca się Sasem, zasiadła gęsto w ziemi przemyskiej gdzie są: Baczyńscy w Baczynie w pow starosamborskim, Bereźniccy z Bereżnicy, Bilińscy z Biliny w samborskim, Błażowsccy z Błażowa i Woli błażowskiej, Bojarscy, Bratkowscy z Bratkowic, Brześciańscy z Brześcian, Czajkowscy, Czarneccy z Czarny, Dąbrowscy, Gwozdeccy z Gwoźdźca, Hordyńscy w Hordyni w samoborskiem, Hoszowscy z Hoszowa, Ilniccy z Ilnika w turczańskiem, Jamińscy z Jamny, Jasieniccy z Jasienicy, Jaworscy z Jawory w turczańskiem, Koblańscy z Kobła i Woli Koblańskiej w staroramborskiem, Kamarniccy z Komarnik w turczańskiem, Kopystyńscy z Kopystna, Korczyńscy z Korczyna, Kraśniańscy, Kraśniccy, Kropiwniccy z Kropiwnika, Kruszelniccy z Kruszelnicy w skolskiem, Krzeczkowscy z Pacławia i Krzeczkowa, Kulczycce z Kulczyc w samborskiem, Lipeccy z Lipia w turczańskiem, Lityńscy z Lityni w drohobyckiem, Łuccy z Łąki szlacheckiej w samborskiem, Menasterscy z Manasterzec, Matkowscy z Matkowa w turczańskiem, Mszanieccy, Nahujowscy, Nanowscy z Ternowy i Nanowa, Nehrebeccy, Odrzechowscy z Odrzechowa, Podhoreccy, Polańscy z Ternowy, Popiele w drohobyckiem, Tarnawscy, Turzańscy z Turzego w starosamborskiem, Winniccy, Uruscy, Wysoczańscy z Wysocka wyżnego w turczańskiem, Terleccy z Terła, Tustanowscy z Tustanowiec. W ziemi lwowskiej osiedli Baliccy z Balic, Czajkowscy, Cisowscy z Cisowa, Czerkawscy z Czerkas, Czołowy z Czołowic, Dobrzańscy, Dubrawscv z Dubrawki, Dunajewscy z Dunajowa, Koteccy, Krasowscy, Kryłoszańscy, Kryniccy h. Korab i Sas, Łodyńscy z Łodyni pod Nahorcami, Leszczyńscy z Leszczyna, Nowosielscy z Nowosiółek, Świstelniccy. W ziemi sanockiej : Bandrowscy z Bandrowa koło Ustrzyk, Dolińscy z wsi Doliny, Dwerniccy z Dwernika, Dobrzańscy z Dobry herbu Leliwa i Sas, Lewandowscy, Liskowaccy z Liskowatego, Łukawiccy z Łukawicy, Tarnawscy, Wisłoccy, Wołkowiccy. W powiecie żydaczowskim : Batowscy, Berezowscy z Berezowa, Chechłowscy, Czołhańscy z Czołhan, Daniłowiczowie z Zaderewiec, Drohomireccy z Drohomiczan, Dzieduszyccy z Dzieduszyc, Dziedziccy, Hołyńscy z Hołynia, Huherniccy z Huhernik, Kędzierscy, Kieczkowscy, Kniehiniccy z Kniehinina, Kozłowscy, Ławrowscy, Medyńscy z Medyni, Nehrebeccy. Obertyńscy z Obertyna. Pohoreccy, Rożniatowscy z Rożniatowa, Strutyńscy, Sulatyccy, Żurakowscy z Żurak. Wszystkie te rody jednego herbu Sas, są jednego pochodzenia, szczepu romańskiego, przybyli tu w XIV i XV stulecia z Siedmiogrodu i Wołoszczyzny. Do Polski garnęli się za czasów Ludwika króla węgierskiego i polskiego, a szczególnie za Władysława Jagiełły, wojownicy wołoscy masowo, tu bowiem za zasługi wojenne otrzymywali wsie i obszary ziemi od których przybierali następnie swe rodowe nazwiska."



Jaworscy Jastrzębscy Światłowscy Jeleńscy Sokólscy Orszulak Thommee Contact Us
Jurczenko
Copyright K.Orszulak, ....