PODZIĘKOWANIA

"Zmierzch" i pozostałe splecione z nim historie nie powstałby bez całej masy ludzi. Jestem im wiele winna.

Przede wszystkim chcę podziękować mojej aktualnej drużynie, która jest chyba najlepszą, jaką mogłabym sobie wyobrazić. Nie wyobrażam sobie prowadzenia innym osobom. Co prawda to, co dzieje się na sesjach ze "Zmierzchem" się nie pokrywa, ale wasze zaangażowanie i to, jak mieszacie w historii naprawdę zasługuje na wymienienie was tutaj. Bez was i moje życie, i ta historia wyglądałyby inaczej, za co dziękuję.
Pandora - za nauczenie mnie miłości do wampirów, za zaangażowanie, które doprowadza mnie do kompleksów. Za Daniela, Daniela i jeszcze raz Daniela. Za Hrabiego, Saifa, Armanda, Shivaga, Forgota, Sophię, Tzildarisa, Morgana, Mariusa, Dracona, Reginę, Patti, Vicki i wielu innych, tych wymienionych i tych nie. Za muzykę. Za wspaniałe sesje, za rysunki.
Mirveka - za niesamowite zaangażowanie, zmuszanie do myślenia, pomysły. Za Alex, Andre, Caerona, Chandrę, Mirandę, Kelly, Magdę, Motyla, Ariego, Jeminę, Kaśkę i innych, za muzykę z "Tańca Wampirów" i kilka sesji.
Metus - za zmuszanie mnie do myślenia, wytykanie błędów, za gneialne pomysły i twórcze myślenie, za Grześka, Hiszpana, Lighta, Halę, za wprowadzajace w kompleksy sesje w D&D i Neuroshimę
Drake - za podtrzymywanie mnie na duchu w początkach mojego prowadzenia, za kompetencję, za pomysły, wspaniałe opisy stylu, za Lancastera, za sesje w Gasnące Słońca.
Sinaath - za rozruszanie kampanii, kombinatorykę, odkrywanie Nephaandi, dziwne pomysły, świetne opisy stylu, księgi okultystyczne, Szostaka, Sokolskiego, Kingsaya i Sakiewicza

Ekipie z Narrativum
Carrie - za Sigrid, te parę sesji u mnie. Za prowadzenie. Za Samuela i Londinium. Za kopalnie pomysłów i za Heylela "Ślimaka" Teomina
Emma - za Schwarzmanna, za sesję z przesłuchaniem, która wiele zmieniła, za wytryzmywanie z moimi pretensjami i humorami, za prowadzenie.
Reszcie: Wrublowi, Archmage, Tilirith, Akasz, Selise, Czajnik i innym.

Tym, z którymi grałam kiedyś:
Ianca - za poprowadznie mojej pierwszej sesji w Maga
Ina - za wytrzymywanie moich humorów, za Gabisia i "Dom Wschodzącego Słońca"
Wilczek - za to, do czego doprowadził wbrew swojej woli, za namiesanie, za Feia, Edwarda i za lekcję, któej mi udzielił.
Sessu - za Ryana, za sesje w "Łowcę".
Tygrusia - za Yoshiego i to, jak wnosiła ciepło do tego mrocznego świata...
Innym: Leari, Radiz, Agu, Owcy, Preatorowi, Vampirelli


INSPIRACJE

Poza tymi najbardziej oczywistymi, jakimi są podręczniki i pomysły moich graczy (i innych MG...), po za muzyką - należy też wspomnieć o paru dziełach, które wpłynęły albo bezpośrednio na "Zmierzch", albo po prostu na mój sposób myślenia i pisania.

Babylon 5” – Niby ten serial sf nie ma z treścią „Zmierzchu” nic wspólnego – a jednak swego czasu wywarł na mnie niesamowity wpływ. Koncepcja świata, jako miejsca targanego wiecznymi konfliktami i bohaterów, którzy nie zawsze postępują szlachetnie i nie zawsze stoją po tej samej stronie konfliktu, pogłębiona psychologia postaci, niełatwe miłości, niejednoznaczne zakończenie – B5 to był dla mnie szok. Poza tym wiele nauczyłam się pisząc swego czasu fan-fiction „Księgi Wojen” – reperkusje tego dzieła panoszą się teraz po całej mojej twórczości. Dodatkowo Lady Lauren ma twarz Miry Furlan, która w „Babylonie 5” grała Delenn, zaś Marcus Quintus Aquilla ma imię po Marcusie Cole.

„Gargoyles” – właściwie pierwsze moje spotkanie z urban fantasy – i co by nie powiedzieć, ten serial, najmroczniejsze dzieło, jakie powstało w wytwórni Disneya, jest bardzo WoDowy. To ta seria nauczyła mnie zachwycać się miastem w nocy i sprawiła, że zakochałam się w Nowym Jorku. Elisa Maza stała się wizualnym pierwowzorem Dorianne.

„Wywiad z Wampirem” Anne Rice – nie trzeba tłumaczyć, prawda? 

„Gobelin z Wampirem” Suzy McKee-Charnas – może to nie jest takie oczywiste, ale czytając to dzieło dopracowywałam psychikę Sariela. (Dla czepialskich: nie, mentalność doktora Weylanda jest zupełnie inna. Ale naprowadziła mnie na parę tropów)

„Sandman” – Bez konkretów, ale po prostu inspiruje. Można się kłócić, czy komiks jest WoDowy, czy nie jest – ja uważam, że jest, pod warunkiem, że spojrzy się na WoDa pod odpowiednim kątem.

„Księgi Magii” – najpiękniej przedstawiony młodociany mag w historii. Zdecydowanie wolę Timothy’ego od osobnika, który przypomina go wizualnie. No i sama koncepcja jego zdolności i podszyta symboliką podróż przez światy jest bardzo w klimatach „Maga”.

Aleksandra Janusz „Dom Wschodzącego Słońca” – khem. Inspiruje. A ja mam fetysz.

„Zakon Krańca Świata” i „Siewca Wiatru” – obie książki Kossakowskiej są zupełnie inne fabularnie, ale obie dużo mi dały. „Zakon” kojarzy mi się z moją wizją tego, jak wyglądałby Świat Mroku, gdyby był światem typu postapocalpiptic. „Siewca” – no cóż, za postaci chociażby...

„Angel Sanctuary” – Niesamowity komiks, przypomina to, co sama próbuję w „Zmierzchu” osiągnąć – złożona historia, której siłą są niesamowite postaci... I ten patos. A Sara przypomina Twilight.

„Popiół i Kurz” – Drake określił książkę Grzędowicza jako powieść o udającym Eutanatosa Opustosząłym, który pobierał nauki u Mówcy Marzeń. Nader trafne określenie. A świat Pomiędzy przypomina niektóre aspekty Umbry, zwłaszcza Krain Cienia.