Przyznać to trzeba – „Zmierzch” to jeden wielki eksperyment. Nie, tak nie miało być – ale tak właśnie się skończyło. Kiedy zaczynałam pisać w 2005 roku nie spodziewałam się, że napiszeęaż tyle, co więcej, w sumie planowałam po prostu machnąć sobie mały mroczny romansik między parą moich NPC szlajających się gdzieś na marginesach magowej kampanii. Odreagować głupotę paru graczy i zapewne też własne nerwy. Romansik rozrósł się i przekręcił na lewą stronę, zaś postaci zaczęły po prostu żyć własnym życiem, pokazywać mi języki i postępować zupełnie inaczej, niż to na początku założyłam.
Kiedy grasz w RPG, a mówię tu o prawdziwym RPG, a nie o tym, co stało się jakiś czas temu modne na forach, w pewnym momencie zaczynasz odgrywając postać myśleć i działać tą postacią. Ty myślisz swoje – ale postać działa sama, ma własne poglądy i przemyślenia, oderwane od twoich własnych, czasem nawet bardzo. A kiedy jesteś mistrzem gry, nagle takich postaci przybywa – każda z nich, każdy z prowadzonych przez ciebie NPCów, ma własną osobowości i wolę, każdy myśli po swojemu i składa swoje deklaracje, czasem na złość tobie, innym NPCom i drużynie.
Cóż, tak przynajmniej wygląda to u mnie. A jeśli dołoży się do tego obecność graczy, okaże się, że stworzenie liniowego scenariusza nie jest możliwe. A więc „Zmierzch” jest jednym wielkim eksperymentem, bo inaczej być nie może. Stworzyłam postaci – no cóż, część z nich – i sytuację wokół nich. A teraz tylko obserwuję ich działania, patrzę, jak reagują na sytuację, na siebie nawzajem. Czasem jakaś postać odchodzi, czasem jakaś miesza się w akcję nieoczekiwanie... A dodajcie sobie do tego postaci prowadzone przez moich graczy (Daniel, Alex, Lancaster, Andre, Grzesiek, Sokolski) – ot, może i jako MG jestem władcą tego świata – ale nie władcą absolutnym. I musze przyznać, że czasem moje własne postaci zaskakują mnie bardziej, niż postaci graczy... Nie, nie wiem, jak ta historia się skończy. Znam jej pewne punkty, punkty, do których dążę. Ogólna sytuacja jest zaplanowana. Teraz wystarczy patrzeć, co zrobią bohaterowie. Jeden wielki eksperyment, którego zakończenia nie znam – i to bawi mnie najbardziej. Żyję moimi postaciami, oddycham nimi, słucham ich głosów w mojej głowie – jeśli nie metaforycznie, to pewnie przydałaby mi się wizyta w Kobierzynie. Nałogi grania, prowadzenia i pisania zlały się w jedną całość.

Dobra, o czym więc „Zmierzch” opowiada? Bo mimo wszystko jakiś wątek przewodni musi być, prawda? O poszukiwaniu samego siebie. O dążeniu do niezależności od wyższych sił – w tym przeznaczenia. O dojrzewaniu psychicznym. I o miłości, bo choć wątek miłosny życie (czytaj: proces rozwoju postaci) wywaliło na lewa stronę, nadal odgrywa on ważną rolę w historii i psychice bohaterów. Prócz tego o polityce, intrygach, domniemanym końcu świata, magii i wampirach.
Gatunek? Psychologiczny romans dark fantasy. Długie określenie, ale dobre. A na określenie „romans z wampirem” monopol ma kto inny.
Lojalnie ostrzegam, że w tekście pojawiają się sceny krwawe i okrutne, tudzież sceny erotyczne – od sugestii, do łagodnych scen seksu. Wulgaryzmy takoż. Jeśli się komuś nie podoba – może nie czytać. Przed patosem i romantyzmem w pewnych partiach tekstu też należy ostrzec, jak również przed programową niezwykłości bohaterów.

Wizja „Świata Mroku” jest moja własna, oparta na podręcznikach – czasem luźniej, czasem ściślej. Postaci znane z historii magów i wampirów występują w moich własnych wersjach a ich historia nie zawsze w stu procentach zgadza się z oficjalną

Sprawczyni całego tego zamieszania? An-Nah, nick niezmienny od około dziewięciu lat. zresztą zwiedziłam już kawałek Internetu, rozbijając się po forach, narzekając i wciskając ludziom moją pisaninę. Lat mam ponad dwadzieścia, od ukończenia liceum miotam się między kierunkami studiów - w końcu znalazłam się na religioznawstwie i póki co wszystko wskazuje na to, że to najwłaściwszy wybór. Próbuję też - na razie bezskutecznie - zdobyć uprawnienia przewodnika miejskiego po Krakowie. Czas wolny poświęcam dwóm moim obsesjom, mocno powiązanym - literaturze i grom fabularnym. Maga prowadzę od roku 2004, aktualnie gram w Wampira, Neuroshimę i D&D oraz - przez sieć - w Maga.
Literacko staram się mieć rozległe horyzonty, choć preferuję fantastykę (bardzo szeroko pojętą) i klasykę. Ulubieni autorzy to między innymi J. R. R. Tolkien, Michaił Bułchakow, William Faulkner, Neil Gaiman, George R. R. Martin, Tad Williams, Ursula K. LeGuin, Guy Gavriel Kay Umberto Eco, Haruki Murakami, E. T. A. Hoffman, Roger Zelazny, Stanisław Lem, Jacek Dukaj, Maja Lidia Kossakowska, Gerard Durrel, Selma Lagerlof, Gene Wolfe, a i wielu innych by się znalazło. Cierpię na nieuleczalną miłość do komiksu we wszelkich odmianach, kocham kicz, patos i epickość, a moja playlista to jeden wielki misz-masz.

Kontakt (jakbyktośchciał...) an_nah[at]interia.pl