 |
Pamiętajmy, że dzieje się to w czasie, gdy ekskomunika Fellaya wciąż obowiązuje. Tak wygląda sytuacja pod koniec sierpnia 2005 roku. 2 października tegoż roku
rozpoczyna się w Watykanie synod biskupów, zwołany przez Benedykta XVI. Z tej okazji do Rzymu przyjeżdża znowu Fellay (siedzibą lefebrystów jest Szwajcaria). Fellay oczywiście w synodzie udziału nie bierze, ale udziela wywiadu
dziennikowi włoskiemu "La Repubblica", w którym mówi, że lefebryści "obiecują sobie wiele po rozpoczętym synodzie". Jaki wpływ ma to na hipotezę Tada Szulca w jego "powieści z kluczem" pt. "Zabić
papieża", powtórzoną w mojej książeczce pt. "Pius X syn Polaka a `Pasja' Mela Gibsona" ? A więc na hipotezę, że to heretycki arcybiskup Lefebvre był inspiratorem zamachu na Jana Pawła II 13 maja 1981 roku w Rzymie ?
Oczywiście negatywny. Bo dlaczego Benedykt XVI miałby przyjmować na audiencji ekskomunikowanego przez jego poprzednika, Wielkiego Jana Pawła II, Fellaya ? Przecież jeżeli ktoś może wiedzieć WSZYSTKO o kulisach zamachu z 13 maja
1981 roku, to właśnie on, Ratzinger-Benedykt XVI. To prawda, że przyjmuje on nie Lefebvree'a (bo ten nie żyje), ale jego następcę, ale Fellay, jak dotychczas, nie wyrzekł się niczego z dziedzictwa Lefebvre'a. Można powiedzieć, że
między Benedyktem XVI a ekskomunikowanym Fellayem toczą się rokowania "jak równy z równym". Tak wygląda też sytuacja obecnie, na przełomie marca i kwietnia 2006 roku. Kiedy bowiem pod koniec marca 2006 roku odbywał się
konsystorz (zgromadzenie kardynałów dla wręczenia przez papieża kapeluszy kardynalskich kardynałom nowym) to znowu mówiło się dużo o możliwości pojednania z lefebrystami. Nic w tym nie zmieniło wielkie wydarzenie z pierwszej połowy
stycznia 2006 roku - wielkie, ale i mające tajemnicze kulisy. 12 dnia tego miesiąca i roku, Ali Agca wychodzi z tureckiego więzienia. Wcześniej odsiadywał on karę dożywocia w więzieniu włoskim. W roku 2000, na prośbę Jana Pawła II,
został ułaskawiony przez prezydenta Włoch i wydany Turcji. Kolejne 10 lat miał spędzić w tureckim więzieniu za wcześniejsze zabójstwo dziennikarza tureckiego i napady rabunkowe. Ale sąd w Stambule podjął decyzję o wcześniejszym
zwolnieniu go za dobre sprawowanie. Fakt ten wywołał sensację ogromną, zwłaszcza dlatego, że Agca zapowiedział wcześniej, iż na wolności ujawni całą prawdę o zamachu. Ta sensacja nie trwała długo. Została "przebita" przez
następną. 20 stycznia 2006 roku, turecki sąd kasacyjny uchylił decyzję sądu w Stambule i Ali Agca wrócił za kraty. Po pierwszym wybuchu tej drugiej sensacji, TA sprawa ucichła. Natomiast powstała sprawa nowa, a raczej odnowiona.
Pojawił się z nową siłą "ślad bułgarski". To znaczy teoria, że zabójstwo papieża zleciły najwyższe władze radzieckie, że przygotowało je KGB i radziecki wywiad wojskowy GRU, a wykonały, wynajmując jako zabójcę, Ali Agcę,
tajne służby bułgarskie. Teoria ta była zaraz po zamachu bardzo silna, później zanikła, i, jak się wydawało, ostateczny cios zadał jej sam Jan Paweł II, oświadczając w czasie swej pielgrzymki do Bułgarii 24 maja 2002 roku :
"Nigdy nie wierzyłem w ślad bułgarski w zamachu na mnie". "Ślad bułgarski" odrodził włoski senator, Paolo Guzzanti, przewodniczący komisji parlamentarnej, badającej działalność dawnych tajnych służb bloku
komunistycznego. Ogłosił on raport tej komisji 2 marca 2006 roku. Komisja - jak pisze "Gazeta Wyborcza" z 3 marca tegoż roku - "której prasa nadała przydomek komisji Mitrochina, powstała w 1999 roku po publikacji
głośnej książki byłego oficera KGB, Wasyla Mitrochuna. Znalazły się w niej m. in. informacje o udziale rosyjskiego (chyba radzieckiego - ZB) wywiadu w zamachu na papieża''. Mam tę książkę, wydaną po polsku przez MLTZĘ, (Warszawa
2001 rok). Zgadzam się w pełni z konkluzją Mitrochina, że ZSRR miał motyw, żeby spowodować zabicie Jana Pawła II. Papież był antykomunistą i był Polakiem, a Polska, nawet w okresie najbardziej braterskich stosunków, była na Kremlu
podejrzana. Ale teraz sięgam do książki Mitrochina i co tam znajduję ? Te oto słowa na stronie 91 1 : ,,W pierwszą rocznicę (zamachu), Papież udał się do Fatimy i wydobyty z ciała pocisk złożył na ołtarzu Fatimskiej Pani. Gdyby
Papież zmarł, radość w KGB byłaby zapewne wielka, ale w żadnych dokumentach, które przeglądał Mitrochin, nie było śladu udziału sowieckiej służby w zamachu". Nie jest to oczywiście decydujący dowód nieuczestniczenia tej służby
w zamachu, ale nawet w sprawie Katynia znaleziono dowód na piśmie, a więc brak takiego dowodu w książce Mitrochina osłabia jej wymowę jako podstawy do powołania komisji Guzzantiego. Jak by jednak nie było, teza o inspiracji
Lefebvre'a w zamachu na Jana Pawła II została podważona przez samego Benedykta XVI i jego rozmowy z Fellayem. (Koniec) |